Las, las, las, ciemny, ciemny, ciemny las. No, super że nic nie widać. Otóż dlaczego jestem w lesie? Bo mój cholerny tatuś uznał że powinienem wrócić do Obozu Pół Krwi jak moja siostra. Tyle że ja nie chce. Ech, pobędę tam chwilę, a potem znowu gdzieś zwieje. Ta pobędę, jeżeli znajdę ten cholerny Obóz. Nagle wpadłem na coś a raczej kogoś. Jako iż ta osoba była wyższa musiałem podnieść głowę. Gdy zobaczyłem twarz tej osoby zaniemówiłem. To był Percy. Percy Jackson. Ten cholerny kretyn przez którego umarła moja siostra Bianca.
-Nico?! Ty.. to ty? Wróciłeś?-no mógł mnie nie poznać strasznie się zmieniłem od śmierci mojej starszej siostry, pod względem wyglądu jak i charakteru, ale i tak go nie nawiedzę.
-Tak wróciłem, niestety, ale nie na długo!!!
-Nadal jesteś na mnie zły, za tam to że nie udało mi się uratować Biancy?-o nie to już za wiele.
-Czy ja jestem zły, czy jestem zły???!!!! JA JESTEM WŚCIEKŁY!!!!! TO TWOJA WINA ŻE ONA NIE ŻYJE, TO PRZEZ CIEBIE JEJ NIE MA I NIGDY NIE BĘDZIE!!!!! To przez ciebie moje życie nie ma już sensu!
-Nico, ja nie mogłem nic zrobić, próbowałem ale nie dałem rady.
-NIE DAŁEM RADY???!!! DAŁ BYŚ RADE GDYBYŚ SIĘ POSTARAŁ, ALE TEGO NIE ZROBIŁEŚ!!! ONA NIE ŻYJE I TO TWOJA WINA, przez ciebie moja siostra nie żyje.-zacząłem płakać, od śmierci Biancy nie płakałem, ale teraz tak. Wspomnienia o mojej ukochanej siostrze bardzo bolały.
-Nico, ja przepraszam, nie wiedziałem że to może ciebie aż tak boleć, przepraszam.-usiadł obok mnie i...przytulił mnie, próbowałem się od niego oderwać ale on był dużo silniejszy (no cóż ja jestem jak połowa niego a jak przy nim stoję to moja głowa dosięga mu ledwo do ramion). Poddając się wtuliłem się w niego, pachniał morską bryzą. Nie wiem czemu ale przy nim czułem się pierwszy raz bezpiecznie. Nie mając już siły na nic, zasnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz